Nie szukałam Vespy. To ona mnie znalazła. I okazało się, że jesteśmy dla siebie stworzone.
Ona – niespieszna, mrucząca, z małym poddupnym kuferkiem (a więc pomieści tylko to, co jest NAPRAWDĘ potrzebne!).
Ja – w doświadczaniu powolnego świata. Do tego bez nawigacji i często bez konkretnego celu.
To jest relacja: „jedźmy tam ” i po prostu jedziemy.
Jakiś czas temu czytałam książkę o slow life i bardzo takie vespowanie jest właśnie o tym – o powolnym (bo nie da się szybciej!) załatwianiu codziennych spraw.
Pomaga więc Vespa na powolne życie. Niech jej brak nie będzie jednak wymówką, bo zwolnić życiowo można również idąc na spacer.
Sprawdźcie czy nie pędzicie za bardzo! Bezpieczeństwo przede wszystkim.
Na zdjęciu Joanna Laskowska na białej Vespie przed jednym z budynków należących do Kopalni Ludwik w Zabrzu.
