Zabawa to (po)ważna sprawa

czyli zaproszenie na warsztaty w Yogisiowo (14/12/2024)

Chciałam napisać tekst o zabawie. Prawda jednak jest taka, że nie o tekst na bloga mi szło, ale o poważny artykuł naukowy, w którym zebrałabym wszystko to, co o zabawie napisały osoby parające się antropologią, psychologią, filozofią, socjologią, neurobiologią, a nawet i marketingiem. Chciałam i nie mogę. Nie mogę, bo zajęłoby to wieki (tak! wyolbrzymienie). Wybieram więc tekst lekki i krótki i dlatego też dotykający tematu tylko pobieżnie, ale może taki wystarczy.

I po co to całe wyjaśnianie? Te wstępy?
Żeby pokazać, że zabawa jak mało która aktywność życiowa, jest przez nas wysoce niepoważana. Gorzej ma się już chyba tylko ODPOCZYNEK, choć widać – na szczęście – już pewne społeczne przejawy przywracania i jemu należytej roli w życiu. Ale miało być o zabawie!

Zabawa nie ma dobrej sławy, bo jak można cenić aktywność, która u swoich podstaw jest nieproduktywna, nie przynosi wyników, może nie mieć trwałych efektów?

  • W zabawie w chowanego – chodzi przecież o to, żeby znaleźć osoby, które się schowały, a gdy je znajdziemy – zaczynamy zabawę od nowa.
  • W lepieniu bałwana czy budowaniu zamku z piasku chodzi o to, żeby go zrobić, a potem pozostawić na łaskę i niełaskę natury albo radośnie rozwalić.
  • W spontanicznym rysowaniu liczy się sam akt twórczy i choć czasem zdarzają się spektakularne efekty – ktoś zostanie obdarowany piękną laurką, a ktoś inny udekoruje ścianę w salonie, nie ma szans, by wszystkie powstające na świecie obrazki BYŁY PO COŚ.
  • A w puszczaniu latawca – chodzi o puszczanie latawca.

Czy to jednak znaczy, że w zabawie nic nie zyskujemy? ZYSK to takie kapitalistyczne słowo. Tu powinna być długa pauza, aby każda z osób czytających mogła chwilę pomyśleć co jej osobiście daje zabawa (tak robię na warsztatach).

Co więc daje nam zabawa?
Pozwala wejść w inną rzeczywistość – czasem z innymi prawami i zasadami, czasem z wyobrażoną przestrzenią. Na warsztatach często wymyślamy nieistniejące słowa i dodajemy do nich definicje. Szukamy nowych połączeń. Odkładamy na bok utarte schematy i pozwalamy, by działa się zabawa. Pozwalamy, a zatem odpuszczamy, zwalniamy hamulec bezpieczeństwa, puszczamy kontrolę. Ściągamy więc metaforyczny płaszcz odpowiedzialności, kontroli i logiki i ubieramy się W-TO-ZALEŻY, w NIECH-PŁYNIE i w A-CO-MI-TAM! Dzięki temu możemy doświadczyć swojej kreatywności.

Możemy też – i to we wspólnej zabawie osób dorosłych wspaniałe – pobyć z innymi podobnymi nam ludźmi „na luzie”, bez plecaków wypełnionych domowymi sprawami do załatwienia czy projektowymi kamieniami milowymi. Nie da się po prostu jednocześnie bawić i martwić, no chyba, że to udawane zmartwienie postaci, w którą w zabawie postanowiliśmy się wcielić. Zabawa daje nam również tę szansę. Szansę na pobycie przez chwilę kimś innym.

Jakiś czas temu nagrałyśmy z Agatą Szczecińską, która prowadzi społeczność Yogisiowo (bo Yogisiowo to coś więcej niż szkoła jogi!) rozmowę o tym, czym jest ZABAWA i po co w ogóle się bawić. Za zgodą Agaty zostawiam tutaj filmik z napisami, aby można nas było posłuchać.

 

 

A tym, którym wpis blogowy wystarczy, aby podjąć decyzję o udziale w warsztatach – polecam najbliższe: ZABAWA to (po)ważna sprawa w Yogisiowo właśnie. Zapisy TUTAJ, czyli w systemie Fitssey. Nieprzekonanym obiecuję, że tekst bardziej naukowy też kiedyś będzie, tylko znajdę na niego czas. Póki co, wybieram się bawić!

 

Zdjęcie: Joanna Laskowska w różowej bluzie, w tle fragment wystawy PINK BOT Pawła Orłowskiego – monumentalne, różowe rzeźby wykonane z metalowych wielokątów. Można oglądać w Muzeum Śląskim do 30 marca 2025 r.

Na białym skuterze siedzie dziewczyna w białym kasku. W tle ściana budynku z cegły. Na niej napis: Bezpieczeństwo przede wszystkim

Bène Joanna Laskowska

Zabrze, Polska
NIP 6462681167

 

joanna@beneszkolenia.pl
+48 661913887