Czytam „Storytrening” autorstwa Pat Stępień i robię ćwiczenia – bo nie wystarczy wiedzieć, trzeba robić! – i zachwycona jestem tym, co moja głowa podrzuca jako „opis produktu”.
Będę opisywać SPOKÓJ i to pięcioma zmysłami. Biorę więc ołówek i pozwalam myślom płynąć, a potem długo zastanawiam się czym dla mnie jest spokój, poprawiam tekst i bezkarnie tracę czas na byciu w tych opisach.
Zostawiam wam do poczytania i zachęcam do takiej wyprawy. Do pooglądania świata każdym zmysłem i do sprawdzenia, jak to jest być na raz w jednym tylko zmyśle.
A że ćwiczenie miało dotykać sprzedaży? Cóż, widać SPOKÓJ to moje najważniejsze dobro, którego dystrybucję prowadzę nieprzerwanie na wszystkich rynkach, wszystkimi dostępnymi kanałami sprzedażowymi, oferując go zarówno tym, którzy już wiedzą, że ewidentnie go potrzebują, jak i tym, którym z jakiegoś powodu jest z nim nie po drodze.
SPOKÓJ PIĘCIOMA ZMYSŁAMI
WIDZĘ błękit. Dużo niebieskiego! Jestem nim otoczona. Tu i ówdzie dostrzegam białą, puchatą chmurkę, a potem jeszcze jedną, jeszcze dwie. Wyglądają trochę jak baranki albo wata cukrowa. Trwają nieruchomo. Nigdzie się nie spieszą. Cały ten krajobraz jest jak zamrożony, jak z płótna jakiegoś doskonałego malarza. Przeglądam w pamięci różne płótna. Nie! Jeszcze takiego nie widziałam.
SŁYSZĘ, jak sztućce stukają o porcelanowe talerze. Ktoś kroi, ktoś nabiera kęs na widelec, ktoś wyskrobuje resztki smakowitego deseru ze szklanego pucharka. W restauracji panuje gwar. Głosy, jak instrumenty orkiestry, grają jedną melodię. Debatują nad właśnie przyniesionymi potrawami, opowiadają z przejęciem o tym, co wydarzyło się wczoraj, z poruszeniem planują jutro. Śmieją się, wzdychają, mlaszczą delikatnie.
W powietrzu unosi się ZAPACH kawy i świeżo pieczonego chleba. Tak pachnie szczęście, a nie spokój – myślę. Ale, w sumie, czy to nie jest to samo?
Espresso w małej, ciepłej filiżance, jest gęste, mocne. Czuję w ustach jego gorzki SMAK. Wyobrażam sobie, że ta kawowa smoła, która dociera do wnętrza ciała przez gardło, potrafi, jak paliwo w samochodzie, nadać mojemu wewnętrznemu silnikowi mocy do działania.
Na twarzy czuję ciepły DOTYK słońca. Promienie głaszczą moje czoło i policzki od czasu do czasu oddając pole delikatnym powiewom wiatru. Mam zamknięte oczy, aby jeszcze lepiej poczuć, jak ciepło przeplata się z chłodem.
Oto i mój SPOKÓJ.
Na zdjęciu strona z książki „Storytrening, czyli sztuka snucia inspirujących opowieści w biznesie i poza nim” z moimi notatkami.
